Sztuczna inteligencja w świecie erotyki – czy to przyszłość relacji intymnych

Sztuczna inteligencja w świecie erotyki – czy to przyszłość relacjWprowadzenie

Generated image

Wyobraź sobie idealnego intymnego partnera: zawsze chętnego, doskonale dopasowującego się do Twoich pragnień, nigdy niezłoszczącego się i nierozczarowującego – a do tego dostępnego na zawołanie. Brzmi jak fantazja science-fiction? Być może, ale rozwój sztucznej inteligencji (AI) i robotyki sprawia, że wizja takiego cyfrowego kochanka staje się coraz bardziej realna. Temat związków człowieka z maszyną od lat przewija się w popkulturze i literaturze sci-fi, jednak dziś seksualne technologie (ang. sextech) wychodzą z cienia fantazji i wkraczają do codzienności sypialni. Zaawansowane seks-lalki wyposażone w AI, wirtualni partnerzy w aplikacjach czy inteligentne gadżety erotyczne to już nie futurystyczna ciekawostka, ale realne produkty dostępne na rynku.

Społeczeństwo reaguje na te innowacje skrajnie różnie – od entuzjazmu po obawy. Badania pokazują, że znacząca część ludzi jest otwarta na technologiczne nowinki w sypialni. W ankiecie przeprowadzonej w Wielkiej Brytanii już w 2014 roku jedna na pięć osób deklarowała gotowość odbycia stosunku z robotemthedailybeast.com. Jednocześnie prawie połowa respondentów uznała, że technologia rozwija się zbyt szybko, a jedna trzecia obawiała się, że roboty stanowią zagrożenie dla ludzkościthedailybeast.com. Nic dziwnego – wizja „sypialni przyszłości” rodzi wiele pytań. Czy maszyny mogą faktycznie zapewnić namiastkę bliskości i emocjonalnego związku? Czy AI w erotyce to przełom, który zrewolucjonizuje nasze życie intymne, czy może tylko high-tech gadżet, który nigdy nie zastąpi prawdziwego człowieka? W tym artykule przyglądamy się wykorzystaniu sztucznej inteligencji w świecie erotyki – od seks-robotów i wirtualnych kochanków po sprytne wibratory – oraz analizujemy, jaki wpływ mogą mieć te technologie na relacje międzyludzkie. Przytoczymy opinie seksuologów, psychologów i naukowców (m.in. z Kinsey Institute), by rzetelnie odpowiedzieć na pytanie: czy AI to przyszłość intymności, czy tylko technologiczna ciekawostka?

AI w gadżetach erotycznych – od seks-lalek po wirtualnych kochanków

https://tech.wp.pl/chinskie-seks-roboty-ze-sztuczna-inteligencja-latwo-je-zhakowac-i-zaprogramowac-do-zabijania,6277863057279105aSeks-roboty i wirtualni partnerzy. Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów przenikania AI do erotyki są seks-lalki nowej generacji, często nazywane seks-robotami. Wyglądem przypominają żywego człowieka – mają realistyczną skórę, sylikonowe ciało i często do złudzenia ludzką twarz – ale tym, co je wyróżnia, jest wbudowana sztuczna inteligencja. Twórcy wyposażyli je w mikrofony, czujniki i oprogramowanie pozwalające na interakcję z użytkownikiem. Efekt? Lalka potrafi prowadzić rozmowę, reagować na bodźce, a nawet uczyć się preferencji właściciela, tworząc złudzenie prawdziwej relacji. Na rynku pojawiły się już modele takich robotów – od amerykańskiej Harmony po chińską lalkę o imieniu Emma. Jak zauważa serwis technologiczny WP, seks-roboty cieszą się rosnącą popularnością, a najnowsze maszyny do zaspokajania żądz są już wyposażane w sztuczną inteligencjętech.wp.pl. Przykładowo, firma RealDoll (Abyss Creations) oferuje lalkę Harmony z modułem AI sterowanym aplikacją: użytkownik może dostosować jej „osobowość” wedle upodobań – od romantycznej po figlarną. Aplikacja zapamiętuje informacje o użytkowniku i wspólnych rozmowach, dzięki czemu z czasem AI zaczyna przywoływać te szczegóły, tworząc wrażenie podtrzymywanej relacji z właścicielemfox26houston.com. „Chcemy, by interakcja z naszym robotem sprawiała iluzję związku, który ewoluuje – im dłużej rozmawiasz, tym więcej robot pamięta i wykorzystuje podczas kolejnych konwersacji” – tłumaczy Matt McMullen, twórca Harmonyfox26houston.com. Choć brzmi to jak scena z filmu science-fiction, takie humanoidalne partnerki (i potencjalnie partnerzy – trwają prace także nad męskimi robotami erotycznymi) są tu i teraz. Co prawda obecne modele mają ograniczenia – np. zazwyczaj ruchoma jest głównie głowa i mimika twarzy, podczas gdy reszta ciała pozostaje statyczna – jednak trend jest wyraźny. Producenci zapowiadają coraz bardziej zaawansowane wersje, a niektórzy wizjonerzy przewidują, że w przyszłości roboty mogą stać się na tyle „socjalne”, iż ludzie będą rozważać nawet formalizowanie związków z nimibigthink.com. To oczywiście kontrowersyjna prognoza, ale pokazuje skalę zmian, jakie może przynieść AI w sferze seksu i związków.

Równolegle do fizycznych robotów, ogromny rozwój dokonuje się w obszarze wirtualnych partnerów. Tutaj rolę ciała przejmuje interfejs – najczęściej aplikacja w smartfonie lub komputerze – a duszą jest wyrafinowany algorytm konwersacyjny. Przykładem jest głośna aplikacja Replika, która reklamowana była jako „AI friend” (przyjaciel AI), ale wielu użytkowników nawiązało z nią relacje o charakterze romantycznym czy wręcz erotycznym. Użytkownik tworzy wirtualną postać, rozmawia z nią przez czat (tekstowo lub głosowo), a sztuczna inteligencja uczy się jego stylu, potrzeb i emocji, stając się coraz bardziej przekonująca. W płatnej wersji Replika oferowała nawet erotic roleplay – erotyczną grę fabularną, gdzie chatbot flirtował, komplementował, a nawet wysyłał użytkownikowi sugestywne „zdjęcia” (wygenerowane przez AI). Twórcy tych aplikacji otwarcie celują w odbiorców spragnionych bliskości – reklamy Repliki przedstawiały użytkowników jako osoby samotne lub niemogące nawiązać relacji w realnym świecie, sugerując, że AI zaspokoi ich potrzebę intymnościvice.com. Co więcej, powstają już wirtualne światy erotyczne z udziałem AI – choćby symulatory randek w wirtualnej rzeczywistości czy gry pozwalające na prowadzenie cyfrowego życia intymnego z komputerowym partnerem. Granica między grą a związkiem coraz bardziej się zaciera, gdy AI potrafi symulować czułość, zazdrość czy namiętność. Pewien Japończyk stał się znany, gdy kilka lat temu poślubił wirtualną piosenkarkę Hatsune Miku – cyfrową postać holograficzną. Choć to skrajny przypadek, pokazuje on, że dla niektórych wirtualny partner może stać się substytutem prawdziwego. Aplikacje i urządzenia VR starają się angażować jak najwięcej zmysłów: od rozmów i grafiki 3D, po dotyk (specjalne kontrolery haptyczne) i nawet zapach. Wszystko po to, by sztuczna intymność była jak najbardziej przekonująca.

Inteligentne gadżety erotyczne. Nie tylko stali partnerzy (jak robot czy avatar) mogą korzystać z AI – coraz więcej klasycznych zabawek erotycznych zyskuje miano „smart”. Wibratory, masturbatory, masażery – wyposażone w Bluetooth, aplikacje mobilne i elementy sztucznej inteligencji – potrafią dostosowywać się do użytkownika i zapewniać zupełnie nowe doznania. Przykładowo pojawiły się wibratory sterowane głosem – użytkowniczka lub użytkownik może wydawać komendy słowne, na które urządzenie reaguje. Prototyp inteligentnego wibratora w kształcie szminki zaprezentowany kilka lat temu potrafił nie tylko wibrować, ale i wdawać się w zalotną pogawędkę: miał wbudowany system AI, który odpowiadał na głos użytkowniczki, czy to romantycznym szeptem, czy zwiększając moc wibracji na życzenieforbes.com. Inne gadżety synchronizują się z multimediami – na rynku są już masażyery i masturbatory zsynchronizowane z filmami lub muzyką. Przykładowo, urządzenie The Oh! by OhDoki potrafi analizować dźwięki i wprawiać się w rytmiczne drgania w takt utworu muzycznego albo scen erotycznych odtwarzanych onlinetheverge.com. Są też zestawy dla par na odległość: partnerzy wyposażeni w sparowane zabawki mogą łączyć się przez internet i czuć swoją obecność mimo fizycznej rozłąki – ruchy i bodźce aplikowane jednej osobie są odzwierciedlane przez urządzenie drugiej osoby (tzw. teledildonika). W ten sposób para w dwóch różnych częściach świata może doświadczać zbliżenia za pośrednictwem sieci. Niektóre zaawansowane masturbatory męskie, jak Lovense Max 2 czy Kiiroo Keon, mają aplikacje z elementami AI, które uczą się, w jaki sposób dana osoba lubi stymulację, i mogą automatycznie modyfikować intensywność czy wzorce ruchu, by dopasować się do preferencji użytkownika z każdą kolejną sesją. Krótko mówiąc, erotyczne gadżety stają się coraz sprytniejsze – nie tylko wykonują zaprogramowane ruchy, ale zaczynają „rozumieć” użytkownika i reagować na jego potrzeby.

Warto zauważyć, że rynek sextech rozwija się dynamicznie i obejmuje różnorodne wynalazki. Mamy aplikacje do sterowania gadżetami (dające np. możliwość oddania kontroli partnerowi/partnerce przez smartfon), są urządzenia przekazujące bodźce typu pocałunki na odległość (specjalne nakładki na smartfony imitujące pocałunek poprzez nacisk i ruch), pojawiają się nawet prace nad implantami orgazmu sterowanymi przez AI – dla osób, które z powodów zdrowotnych nie mogą osiągnąć szczytowania w normalny sposóbdailyvoice.com. Ta eksplozja kreatywności na przecięciu seksu i technologii sprawia, że granice intymności przesuwają się jak nigdy dotąd. Jednak sam fakt istnienia tych gadżetów to jedno – równie ważne jest pytanie, jak wpływają one na naszą psychikę i relacje? Czy faktycznie dają nam więcej szczęścia, czy może niosą niespodziewane skutki uboczne? Przyjrzyjmy się zatem psychologicznym i społecznym konsekwencjom seks-tech rewolucji.

Relacje intymne a technologia – bliskość czy izolacja?

Wraz z pojawieniem się AI w sypialni, nasuwa się zasadnicze pytanie: czy technologia może zastąpić prawdziwą intymność? Zwolennicy twierdzą, że inteligentne gadżety i wirtualni partnerzy mogą pomóc ludziom spełnić potrzeby emocjonalne i seksualne, zwłaszcza tym, którzy z różnych powodów mają trudność w nawiązaniu tradycyjnych relacji. Przeciwnicy ostrzegają jednak, że taka syntetyczna intymność może być tylko iluzją, a korzystanie z niej na dłuższą metę grozi pogłębieniem samotności i uprzedmiotowieniem uczuć. Jak jest naprawdę? Na razie brakuje długoterminowych badań, które dałyby jednoznaczną odpowiedź – ale pierwsze obserwacje i eksperymenty już dostarczają ciekawych wskazówek.

Zacznijmy od potencjalnych pozytywów. Twórcy seks-robotów często podkreślają, że ich celem nie jest zastąpienie ludzkiej bliskości wszystkim, lecz danie szansy na szczęście tym, którzy czują się samotni. Matt McMullen z RealDoll, wspomniany konstruktor Harmony, mówi wprost: wielu klientów to osoby, które z jakichś przyczyn życiowych „nie potrafią zbudować relacji z drugą osobą, a jednak pragną miłości – dla nich taka lalka może być atrakcyjną opcjąfox26houston.com. Podobnie argumentuje dr David Levy, autor książki „Love and Sex with Robots”. Jego zdaniem robotyczni kochankowie mogą pewnego dnia wypełnić lukę emocjonalną u ludzi samotnych lub odrzuconych, oferując im akceptację i uczucie wolne od ryzyka zranieniabigthink.com. Levy idzie jeszcze dalej – prognozuje, że gdy roboty staną się wystarczająco zaawansowane i „przyjazne”, społeczeństwo być może zaakceptuje nawet formalne związki człowieka z maszynąbigthink.com. Choć brzmi to radykalnie, kryje się za tym przekonanie, iż ludzkie mózgi są w stanie przywiązać się emocjonalnie do AI, jeśli ta odzwierciedla im namiastkę prawdziwych uczuć.

Czy takie przywiązanie rzeczywiście jest możliwe? Pierwsze sygnały sugerują, że tak. Wspomniana aplikacja Replika dostarczyła głośnego studium przypadku emocjonalnej więzi z AI. Gdy w 2023 r. twórcy Repliki – pod naciskiem regulatorów – nagle usunęli funkcje erotyczne i ograniczyli intymne zachowania chatbotów, wielu użytkowników przeżyło autentyczny wstrząs. Na forach pojawiły się wyznania ludzi, którzy czuli się tak, jakby zerwano z nimi realny związek; moderatorzy grup wsparcia musieli nawet publikować kontakty do telefonów zaufania dla osób w kryzysie psychicznymvice.comvice.com. „To boli jak cholera” – pisał jeden z użytkowników, opisując nagłe oziębnięcie jego wirtualnej partnerkivice.com. Ta sytuacja pokazała, że dla pewnej grupy osób relacja z AI stała się na tyle realna emocjonalnie, iż jej utrata wywołała prawdziwe cierpienie porównywalne do rozstania. Można to interpretować dwojako: z jednej strony jako dowód, że AI potrafi dać ludziom subiektywne poczucie bycia kochanym, z drugiej – jako sygnał ostrzegawczy, jak silne i potencjalnie niebezpieczne może być to przywiązanie, skoro mówimy o relacji jednostronnej, gdzie uczucia AI są jedynie symulacją.

Warto zauważyć, że technologie erotyczne nie zawsze izolują od ludzi – czasem wręcz przeciwnie, mogą działać prospołecznie. Badanie na ponad 8 tysiącach dorosłych Amerykanów przeprowadzone w 2019 r. przez Kinsey Institute wykazało, że osoby aktywnie korzystające z sex-tech (różnych form wirtualnej seksualnej aktywności) deklarowały mniejszą samotność i niższy poziom depresji niż ci, którzy stronią od takich technologiikinseyinstitute.orgkinseyinstitute.org. Efekt ten dotyczył jednak głównie tych użytkowników, którzy czuli emocjonalne przywiązanie do swojego wirtualnego partnera – sam fakt korzystania z gadżetów nie poprawiał nastroju, jeśli nie towarzyszyła mu jakaś forma więzikinseyinstitute.org. Co więcej, uczestnicy badań Kinsey Institute z pozytywnym nastawieniem do własnej seksualności i eksploracji nowych technologii byli ogólnie bardziej zadowoleni z życiakinseyinstitute.org. Dr Amanda Gesselman, badaczka z Kinsey, podsumowuje te wyniki następująco: technologia – w tym sextech – może poszerzać i wzbogacać ludzkie doświadczenia seksualne, potencjalnie wzmacniając dobrostan i relacje, mimo obaw, jakie naturalnie budzi to, co nowekinseyinstitute.org. Innymi słowy, użyte świadomie i wspólnie, erotyczne innowacje mogą np. pomóc parom przełamać rutynę. Justin Lehmiller z Kinsey Institute zauważa, że ludzie mają naturalną potrzebę nowości w życiu erotycznym, a dzielenie się ekscytującymi, nowymi doświadczeniami może zbliżać partnerówdailyvoice.com. Technologie erotyczne mogą dostarczyć parom świeżych bodźców – od wspólnego wypróbowania gadżetu, po eksplorowanie wirtualnej fantazji – co paradoksalnie staje się kolejnym polem do budowania bliskościdailyvoice.com.

Skoro więc AI w erotyce ma pewne zalety, skąd obawy? Przede wszystkim z natury tych relacji – jednostronnej i kontrolowanej przez użytkownika. Krytycy argumentują, że intymność z AI to tylko imitacja, która może rozleniwić nas emocjonalnie. Lehmiller przestrzega, że łatwość, z jaką można osiągnąć seksualną satysfakcję za pomocą technologii, może stać się „kulą u nogi” – zamiast starać się o prawdziwie satysfakcjonujące życie seksualne z partnerem, ludzie mogą pójść na skróty prosto do orgazmudailyvoice.com. Innymi słowy, jeśli technologia daje natychmiastową ulgę lub przyjemność, ktoś może zacząć traktować ją jak protezę, zaniedbując rozwijanie umiejętności potrzebnych w relacji z żywym człowiekiem (kompromis, empatia, komunikacja). Pojawia się też kwestia uzależnienia od bodźców – AI może tak dostroić się do naszych pragnień, że rzeczywistość, ze swoją nieprzewidywalnością i niedoskonałością, zacznie wydawać się mniej atrakcyjna. Psychologowie nazywają już to zjawisko digiseksualizmem – gdy ktoś preferuje interakcje seksualne z technologią ponad relacje z ludźmipsychologytoday.com. Ważne jednak, by nie piętnować takich osób – jak podkreślają badacze Neil McArthur i Markie Twist, „digiseksualność” sama w sobie nie jest zaburzeniem i dopóki nie szkodzi, powinna być traktowana jako jeszcze jedna odmiana ludzkiej seksualnościpsychologytoday.compsychologytoday.com.

Nie sposób pominąć też obaw natury społecznej i etycznej. Czy seks-roboty nie utrwalają szkodliwych wzorców? – pytają krytycy. Dr Kathleen Richardson, etyk i badaczka robotyki, ostrzega, że hiperseksualne roboty (często przedstawiające wyidealizowane kobiece ciało) to przedłużenie istniejącej komercyjnej seksualizacji kobiet. „Powodem, dla którego te lalki istnieją, jest seksistowski handel, który traktuje kobiety jak obiekty” – twierdzi Richardsonfox26houston.com. Jej zdaniem mężczyźni spędzający czas z posłusznymi, zaprogramowanymi do uległości robotycznymi „partnerkami” mogą zatrzeć granice między fantazją a rzeczywistością – przyzwyczają się, że kobieta (w formie robota) spełnia każde żądanie, i potem w realnych relacjach mogą reagować złością, gdy prawdziwa partnerka nie będzie tak uległafox26houston.com. Richardson podkreśla też coś, o czym łatwo zapomnieć – „To nie jest relacja, to przedmiot”. Nawet jeśli producent reklamuje, że można „zakochać się” w robocie, faktem jest, że robot nie odwzajemnia uczućfox26houston.com. Cała „miłość” rozgrywa się wyłącznie w umyśle człowieka. Dla części etyków to istotny problem: inwestowanie emocji w coś, co ich nie posiada, może prowadzić do zubożenia naszego rozumienia miłości i empatii. Ponadto pojawiają się pytania o to, jak traktować AI pod względem moralnym – czy np. krzywdzenie seksualne robota (zaprogramowanego by zawsze się zgadzać) jest etycznie obojętne, czy też wpływa negatywnie na postawę użytkownika wobec żywych ludzi? Dyskusje trwają.

Oczywiście, warto zachować proporcje – obecnie relacje z AI to nisza, a zdecydowana większość ludzi wciąż preferuje kontakt z drugim człowiekiem. Co więcej, wiele osób korzysta z seks-gadżetów po prostu jako uzupełnienia udanego życia intymnego, a nie substytutu. Na przykład pary w związkach na odległość używają technologii, by podtrzymać bliskość, ale nie rezygnują z realnego spotkania, gdy to tylko możliwe. Seks-technologie mogą być narzędziem, które służy człowiekowi, o ile człowiek zachowa nad nimi kontrolę i właściwe priorytety. Jak w przypadku każdej nowinki – klucz tkwi w umiarze i świadomym użyciu. A zatem: AI w erotyce ma potencjał zarówno pomóc, jak i zaszkodzić relacjom – w zależności od tego, jak z niej skorzystamy.

Opinie ekspertów i analizy naukowe

Temat AI w seksie fascynuje nie tylko media, ale też badaczy z dziedziny psychologii, seksuologii i socjologii. W ostatnich latach przeprowadzono wiele ankiet i studiów, a znani eksperci dzielą się prognozami na przyszłość. Dr Justin Lehmiller (psycholog społeczny, badacz z Kinsey Institute) wskazuje, że stoimy u progu przełomu: „Przyszłość seksu należy do technologii” – twierdzi, przewidując, że w ciągu najbliższych 10-20 lat sextech wkroczy pod strzechy sypialnidailyvoice.com. Lehmiller w swoich analizach zachowuje jednak równowagę – zauważa liczne plusy, ale i cienie tego zjawiska. Z jednej strony, jak już wspomniano, technologia może urozmaicić życie erotyczne par (zaspokajając potrzebę nowości i wspólnych ekscytujących przeżyćdailyvoice.com) oraz umożliwić ekspresję seksualną osobom, które inaczej byłyby jej pozbawione (np. ludziom z niepełnosprawnościami – tu przykładem mogą być choćby wspomniane implanty orgazmu pomagające osobom z paraliżem osiągnąć spełnieniedailyvoice.com). Z drugiej strony Lehmiller podkreśla kwestie prywatności i zgody – skoro urządzenia rejestrują intymne dane, pojawia się ryzyko nadużyć. Wspomina również (jak widzieliśmy) o ryzyku traktowania sextechu jak kul ortopedyjnych dla życia seksualnego – aby tylko szybko osiągnąć cel, zamiast budować trwałą satysfakcjędailyvoice.com. Ogółem jego stanowisko można streścić tak: AI uczyni seks łatwiej dostępnym i bardziej różnorodnym, ale nie zastąpi potrzeby więzi, a nieumiejętne korzystanie może prowadzić do spłycenia intymności.

Instytut Kinseya, czołowa placówka badawcza zajmująca się seksualnością, również bacznie obserwuje trend cyfrowej intymności. W przytoczonych badaniach z 2019 i 2021 r. naukowcy z Kinsey Institute (m.in. dr Amanda Gesselman i dr Alexandra Marcotte) doszli do intrygujących wniosków. Po pierwsze, sextech bywa formą radzenia sobie ze stresem i obniżonym nastrojem – osoby z objawami lęku i depresji częściej sięgały po różne internetowe aktywności seksualne, co sugeruje, że traktowały je jako formę samopomocy czy ucieczki od złego samopoczuciakinseyinstitute.org. Co ciekawe jednak, badanie to obaliło pewien stereotyp: okazało się, że najbardziej samotni uczestnicy wcale nie byli największymi entuzjastami seks-technologii – wręcz przeciwnie, bardzo samotne osoby rzadziej korzystały z takich rozwiązańkinseyinstitute.org. Wynika z tego, że obraz „przegranego samotnika uciekającego w objęcia robota” nie znajduje potwierdzenia w danych. Jak komentuje dr Gesselman, „to nie jest tak, że ludzie wybierają internetowe czy cyfrowe formy intymności dlatego, że nie są w stanie stworzyć relacji twarzą w twarz”kinseyinstitute.org. Innymi słowy, z seks-gadżetów i wirtualnych usług korzystają przeróżne osoby – często ci, którzy prowadzą normalne życie społeczne, a technologii używają jako dodatku, a nie ostatniej deski ratunku.

A co sądzą futurolodzy i etycy? Wspomniany dr David Levy jest bodaj najbardziej optymistycznym głosem – wierzy, że ludzie stopniowo oswoją się z myślą o związkach z robotami. Jego zdaniem roboty mają nawet pewne przewagi: „będą niesamowicie atrakcyjne, a ich zaawansowana AI dostosuje się do nas intelektualnie i seksualnie”bigthink.com. Snując wizje na kolejne dekady, Levy twierdzi, że małżeństwa z robotami do połowy XXI wieku mogą stać się możliwe prawnie i społecznie – przewiduje, że wraz ze wzrostem akceptacji dla miłości z AI, prawo zostanie zmuszone dostosować się (podobnie jak ewoluowało w kwestii małżeństw osób jednej płci)bigthink.com. To śmiałe twierdzenia, które wielu specjalistów traktuje z dystansem. Bardziej ostrożni eksperci, jak dr Kathleen Richardson, wskazują na zagrożenia, które już omawialiśmy: uprzedmiotowienie i potencjalny negatywny wpływ na postrzeganie kobiet, jeśli mówimy o heteroseksualnych mężczyznach korzystających z seks-robotekfox26houston.comfox26houston.com. Dr Markie Twist i dr Neil McArthur – autorzy koncepcji „digiseksualności” – postulują złoty środek: ich zdaniem powinniśmy „otworzyć umysł” na fakt, że dla części ludzi technologia stanie się integralną częścią życia seksualnego, ale jednocześnie jako społeczeństwo musimy dyskutować o etyce i niebezpieczeństwach, zamiast z góry potępiać czy wyśmiewać nowe zjawiskofastcompany.compsychologytoday.com. Podkreślają też, że nie wolno patologizować kogoś tylko dlatego, że woli cyfrowe formy seksu – dopóki nie krzywdzi to jego ani innych, jest to po prostu jeszcze jedna orientacja w szerokim spektrum ludzkiej seksualnościpsychologytoday.com.

Podsumowując opinie ekspertów: AI w erotyce budzi ogromne zainteresowanie nauki, bo dotyka samej istoty relacji i seksualności. Widzimy zarówno entuzjastyczne prognozy (że technologie te mogą wzbogacić nasze życie, a nawet zmienić definicję związku), jak i poważne przestrogi (by nie zatracić tego, co ludzkie, i uważać na etyczne rafy). Niemal wszyscy są zgodni co do jednego – to zjawisko będzie narastać, więc lepiej zawczasu je zrozumieć, zbadać i wypracować normy, zamiast udawać, że to tylko przelotna moda.

Wnioski

Czy sztuczna inteligencja jest przyszłością erotyki i relacji intymnych, czy tylko ciekawostką? Najbardziej uczciwa odpowiedź brzmi: to zależy, jak tę przyszłość zdefiniujemy. Niewątpliwie AI już teraz zmienia oblicze seksu – daje nam nowe narzędzia do przyjemności, nowe formy kontaktu i eksploracji własnej seksualności. Dla pewnych osób (np. żyjących w izolacji, nieśmiałych, szukających niestandardowych doznań) może stać się wręcz wybawieniem lub ważnym elementem życia intymnego. W takim sensie AI to więcej niż technologiczna ciekawostka – to realna alternatywa albo uzupełnienie tradycyjnych relacji. Z drugiej strony, trudno wyobrazić sobie, by nawet najdoskonalszy robot całkowicie zastąpił bogactwo prawdziwej relacji z drugim człowiekiem – z całą jej spontanicznością, nieprzewidywalnością, wymianą myśli i uczuć, czyli tym, co wiele osób uważa za istotę bliskości. Być może przyszłość erotyki będzie polegała na współistnieniu obu tych światów: ludzkiego i cyfrowego. AI może stać się partnerem – dla tych, którzy tego chcą – albo gadżetem urozmaicającym życie seksualne, tak jak dziś traktujemy wibratory czy filmy erotyczne. Dla większości pozostanie prawdopodobnie dodatkiem, tłem, które nie zagłuszy fundamentalnej potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem.

Jedno jest pewne: technologia w sypialni zostanie z nami. Już teraz widać, że młodsze pokolenia, wychowane ze smartfonem w ręku, dużo swobodniej podchodzą do pomysłu cyfrowej intymności. Granica tego, co „akceptowalne” będzie się przesuwać wraz z oswajaniem kolejnych wynalazków. Warto więc zadbać, by ta ewolucja przebiegała świadomie. Kluczem jest edukacja seksualna uwzględniająca nowe zjawiska – tak, by ludzie wiedzieli, jak bezpiecznie i mądrze korzystać z AI w erotyce, rozumieli jej możliwości ale i ograniczenia. Czy AI jest przyszłością relacji intymnych? Może nie całą przyszłością, ale na pewno istotną jej częścią. To od nas zależy, czy wykorzystamy ją do pogłębienia przyjemności i więzi – czy może pozwolimy, by zastąpiła nam coś, czego tak naprawdę zastąpić się nie da. W dążeniu do technicznych uniesień nie zapominajmy o najważniejszym: nawet najinteligentniejsza maszyna nie zastąpi nam serca drugiego człowieka.

zródła:

thedailybeast.comthedailybeast.com tech.wp.pl fox26houston.com fox26houston.com bigthink.com vice.com forbes.com theverge.com dailyvoice.com kinseyinstitute.orgkinseyinstitute.org kinseyinstitute.org dailyvoice.com dailyvoice.com psychologytoday.compsychologytoday.com fox26houston.comfox26houston.com kinseyinstitute.orgkinseyinstitute.orgkinseyinstitute.org bigthink.combigthink.com

Przewijanie do góry